niedziela, 23 lutego 2014

Rozdział 3.

Wstałam praktycznie nieprzytomna. Cholernie bolała mnie noga, skóra na brzuchu i głowa. Czułam się doprawdy paskudnie. Jednak najbardziej dokuczliwy okazał się ból w nodze. Paraliżował mnie za każdym razem, kiedy próbowałam nią zbyt gwałtownie poruszyć. Cóż. Chyba muszę pogodzić się z losem...

Podniosłam głowę do góry. Spojrzałam na wiszący zegar. Było wczas rano. Idealna pora na wstanie i zrobienie śniadania dla Księżniczek. Chryste... Czy my na prawdę zasłużyliśmy na bycie tutaj? No nie. A czemu tu jesteśmy? W sumie, chyba nikt tego nie wie...

Przypomniało mi się, to co działo się wczoraj wieczorem. Nie zważając na ból w nodze, odwróciłam się w tempie światła, żeby sprawdzić co z Megan. Sama nawet nie wiem, jakie ogarnęło mnie uczucie, kiedy zobaczyłam że już nie śpi. Po prostu czułam się najszczęśliwszą osobą pod słońcem. Leżała, bo była obolała, ale sam fakt tego że patrzyła na mnie jej wielkimi oczami i uśmiechała się odsłaniając rząd białych zębów, sprawił że niemal zturlałam się z łóżka.

-Meg! - podeszłam do krawędzi jej łóżka kładąc twarz na materacu. - martwiłam się o ciebie...
-niepotrzebnie. Przecież wiesz że prędzej czy później bym wstała. - uszczypnęła mnie żartobliwie w policzek.
-Megan...
-dobrze, już dobrze. - podniosłam się oplatając ostrożnie jej szyję ramionami. Cieszyłam się, że mimo tego, jak bardzo Harry ją skatował - uśmiecha się. Jestem farciarą, bo mam przy sobie kogoś, kto nie boi się przeciwności losu. Megan to czysty przykład wiecznego optymisty.
-boli cię coś? - zapytałam powracając na podłogę.
-plecy... Harry był dla mnie... no... trochę za mocny.
-bardzo cię to boli?
-boli. Ale jestem w stanie normalnie funkcjonować. To tylko... mały ból. Dam sobie rady.
-nie wstawaj z łóżka.
-ale ja muszę do łazienki...
-pomogę ci.
-chyba sobie ze mnie żartujesz?! - zaśmiała się szturchając mnie ręką. Podniosła się o własnych siłach i usiadła na łóżku. Widziałam w jej ruchach wszechobecny ból, ale starała się to ukryć tak bardzo, jak było to możliwe.

Cóż. Dopiero teraz, widać jak bardzo Styles ją wczoraj wychłostał. Wszędzie fioletowe rysy. Nie rozumiem. Za co oni nas tak cholernie nienawidzą?

-Vickie? Gdzie jest Megan? - zapytał Ethan otwierając oczy.
-poszła do łazienki.
-to ona nie śpi?! - podskoczył na łóżku niemal z niego spadając.
-uspokój się głupku - zaśmiałam się - nie, nie śpi już.
-Logan! - zaczął szturchać Logana, który po usłyszeniu ''Megan nie śpi'' również zszedł z łóżka.

Siedzieliśmy i czekaliśmy aż wyjdzie. A kiedy to nastało, obaj rzucili się na nią z taką euforią, jakby jakiś nowy ląd odkryli.

*   *   *

Justin zlecił, abyśmy tylko my dwie, zajęły się kuchnią. Chłopcom rozkazał, aby sprzątali w pokoju obok. Uznał, że skoro Megan nie śpi, chodzi, mówi i robi podstawowe rzeczy bez problemu, to może ''śmiało'' zająć się sprzątaniem domu. Boże, obym kiedyś trafiła do więzienia... za zabójstwo ze szczególnym okrucieństwem! Dokonanego na osobniku zwanym Bieber. Justin Bieber. Tak, kiedyś. Oby.

Byłam zmuszona do wycierania kuchenki usmarowanej sosem z wczorajszego obiadu. Megan na szczęście dostała inną robotę. Chociaż... nie wiem czy stanie przy zmywaku i trzymanie rąk w brudnej wodzie jest lepszym zajęciem...

Justin nieustannie się koło nas kręcił, a Stylesa nigdzie nie było. To było dość dziwne i podejrzane za razem. Dziwnie się czułam, ze świadomością że Justin się kręcił wokół. Czułam się z lekka osaczona. Ale to jeszcze nic!

Justin, albo nie... Bieber, był na tyle bezczelny aby po tym co mi wczoraj zrobił, podejść do mnie i zacząć mnie dotykać. Chciałam od niego odskoczyć albo mu przywalić i uciec. Wiem że potem bym znowu tego żałowała ale chciałam uciec od jego dotyku jak najdalej. Dotyku, który nigdy nie dawał mi przyjemności. Dotyku który nigdy nie dawał mi poczucia bezpieczeństwa. Był to dotyk, który niósł zniewagę dla mojego ciała a czasem też ból. Tak jak teraz. Kiedy nie zważał na moje łzy. Kiedy dociskał mnie do blatu i drażnił bolesne rozcięcie na nodze. Rana się nie zagoiła. Będzie piękna blizna...

-Justin, proszę nie rób jej krzywdy... - głos Megan drżał. Justin wiedział, że ona nie odważy się do niego podejść. Wykorzystał jej strach, przed Harrym i boleśnie wbijał palce w moją ranę. Niesamowicie mnie to bolało. Płakałam ale nie mogłam się ruszyć z miejsca bo Bieber uniemożliwił mi ucieczkę.

-co my tu mamy? Jedno niewiniątko się znalazło? - poprzez zamęt w głowie i rozlewający się po moim ciele ból, przedzierał się głos Harry'ego. Tego bezczelnego, pustego chłopaka który wczoraj zrobił z siebie kata.

Podszedł do Megan, którą sparaliżowało. Stała w bezruchu z zamkniętymi oczami. Docisnął do jej pleców swoje ciało. Chciałam odepchnąć od siebie Biebera, oderwać Stylesa od Megan i po prostu uciec. Ale nie mogłam. Każdy mój ruch powodował ból.

-nie uważasz że twoje miejsce nie jest przy zmywaku? - Harry zapytał swoim ochrypłym głosem. Zdziwiło mnie to pytanie. Nie powinnam była słuchać tego co on pierdolił ale chciałam zając umysł czymkolwiek, byleby nie czuć bólu.
-o-owszem, uważam.
-więc, może lepiej będzie, jeśli będziesz grzeczna i zamiast rozkładać ręce przy zmywaku, rozłożysz nogi w mojej sypialni?

Nie sądziłam że po tym jak Harry potraktował Meg, ona będzie miała w sobie odwagę. Ale się myliłam. Odwróciła się w błyskawicznym tempie i uderzyła Stylesa w twarz krzycząc mu prosto w oczy:

-ty zasrany fiucie! Czy tobie na serio się wydaje że ja jestem taka łatwa?! Bo jeśli tak myślisz, to się kurwa cholernie mylisz!!!

Harry'ego sparaliżowało przez pierwsze parę sekund. Nie sądził że taka sytuacja może nastąpić. Uderzył ją w twarz po czym zaczął ciągnąć za włosy w stronę jego sypialni. Nie mogłam na to pozwolić.

Wiedziałam, że zaboli mnie to, co zaraz zrobię, ale musiałam. Wyrwałam się z uścisku Justina. Zaczęłam przed nim uciekać. Chciałam dogonić Stylesa i Meg, którą siłą ciągnął do jego sypialni. Justin dogonił mnie na korytarzu. Docisnął do ściany, podniósł moją obolałą nogę i oparł ją na swoim biodrze. Tak cholernie nielubiałam jego dotyku!

-ty też chcesz się ze mną pobawić? Tak? Dobrze. - wysyczał, usiłując włożyć dłoń pod moją bluzkę.
-dotknij mnie a dowiesz się co to znaczy ''oberwać od dziewczyny w krok'' ! - Justin patrzył na mnie z pogardą po czym szarpnął za moje włosy rzucając moim ciałem w stronę podłogi. Upadłam z hukiem. Docisnął mnie kolanem do podłogi.

Słyszałam jak wyciąga pasek ze spodni. Zaczęłam się w myślach modlić, żeby nie zrobił ze mną tego, co Harry zrobił z Megan. Krzyczałam ile sił miałam w płucach. Justin położył swoją wielką dłoń na mojej głowie dociskając mnie do zimnej podłogi. Wiedziałam jak to się skończy...

Jednak usłyszałam dziwny dźwięk a potem coś ostrego musnęło moją skórę na ramionach. Leżałam dociskana przez Justina do podłogi, potem usłyszałam ten dźwięk, jego uścisk się poluzował a chwilę później zobaczyłam jak ciało Justina opada na podłogę bezwładnie leżąc. Podniosłam się do góry. Zobaczyłam drobne krople na dywanie, Justina leżącego na podłodze, z którego czoła lała się delikatna smuga krwi i Logana stojącego z rozbitą butelką w dłoni. Boże... on uderzył go w głowę szkłem...

-spokojnie mała, już dobrze. - Logan podniósł mnie z podłogi otulając ramionami.
-Logan, co ty mu zrobiłeś?
-spokojnie, wybudzi się. Nie zabiłem go.
-a co z Harrym i Megan?
-no.. nie wiem czy Ethan był dla Harry'ego tak łaskawy jak ja byłem łaskawy dla Biebera.

Chwyciłam Logana za rękę odbiegając od Justina który lada chwila mógł się obudzić i pobiegliśmy za resztą. Znaleźliśmy ich w sypialni Stylesa. Megan była przytulona do Ethana a Harry leżał na łóżku z odłamkami szkła w koło i krwią na białej pościeli.

-zabiłeś go? - zapytałam drżącym głosem patrząc na zapłakaną Megan a potem na Harry'ego z którego czoła lała się krew.

4 komentarze:

  1. Cudny. naprawde cudny rozdzial. piszesz po prostu swietnie ;)
    Czekam na nexta ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. o jezu daj jutro kolejny PROSZĘ !!!BO NIE WYTRZYMAM ♥

    OdpowiedzUsuń
  3. Jutro ma się pojawić 4!! xD hehe ♥♥♥

    OdpowiedzUsuń
  4. G-E-N-I-A-L-N-Y !!! <3 KC KC ^^

    OdpowiedzUsuń