poniedziałek, 17 lutego 2014

Rozdział 2.

Moim przelotnym marzeniem było posiadanie nadludzkiej siły, żeby móc się wyrwać ze zgniatającego uścisku Justina, uderzyć go w twarz tak mocno żeby miał siniaka w kształcie mojej dłoni i żebym mogła nim rzucić o ścianę a potem dociskać do niej tak mocno, aż Harry zaczął  by mnie prosić żebym go nie zmiażdżyła. Co ja bym dała za taką siłę... Ale co mogłam zrobić na tamtą chwilę? Jedynie stać, patrzeć, krzyczeć i marnować kolejne strumienie łez. Nie bolało mnie to, co się działo ze mną, ale to że Harry krzywdził moją przyjaciółkę. Czułam się jakbym była w koszmarze. Śnie, z którego nie mogłam się obudzić. Ten koszmar był inny. Wylewałam w nim łzy, które były prawdziwe. Bolały mnie oczy, głowa, nos i policzki od płaczu i krzyku. To przykre, widzieć jak ktoś katuje drugą osobę która w prawdzie nie zawiniła zupełnie niczym. Zupełnie. Chciałabym żeby właśnie teraz byli tu chłopcy. Chociaż, oni w sumie też się ich boją. Nie wiem dlaczego... To jakaś chora patologia. Nie wiem w jakich oni się wychowali rodzinach, ale wyrośli na zimnokrwiste bestie.

Justin wyjął dłoń spod mojej bluzki, wbił paznokcie w policzki, skierował moją twarz w dół i zmusił, żebym widziała moment w którym Harry bije Megan sprzączką od paska po plecach. Nie mogłam na to patrzeć. Zamknęłam oczy i starałam się nie czuć bólu który przeszywał mnie jak dreszcze. To zbyt bolesne doznanie żeby dało się opisać słowami. Jednak w tedy odczuwałam ból psychiczny.

Poczułam dłoń Justina zsuwającą się niebezpiecznie w dół. Po pośladkach, a potem do końca moich krótkich spodenek. Stałam jak wryta, bałam się otworzyć oczu, aż do momentu, gdy poczułam jak zimna stal ostrza w nożu zatapia się na moim udzie. Wrzasnęłam jak porażona, bo Justin ciął po mojej skórze, boleśnie dociskając ostrze i jednocześnie rzeźbiąc we mnie głęboką ranę. Zacisnęłam zęby czując jak powolne cięcie rozszerza się i powoduje u mnie siarczysty ból. Czułam ogień. Ogień palił rozcięte miejsce. Chłopak wyrzucił nóż z resztką mojej krwi na końcu i brutalnie wcisnął w ranę swoje palce. Zakrztusiłam się powietrzem kiedy poczułam jak pociera swoimi szorstkimi palcami o miękką, rozciętą i szczypiącą ranę. Docisnął ją, powodując, że krew zaczęła się sączyć po mojej nodze, kapiąc kroplami na podłogę. Strumień gorącej krwi oblał moją nogę powodując kolejne serie moich krzyków, próśb i rozkazów. Nic nie skutkowało. Wyciągnął jedynie swoje palce przed moją twarz ukazując mi swoją dłoń oblaną moją krwią.

Spojrzałam ukradkiem na Megan. Nie krzyczała, nie płakała, nie prosiła, nie ruszała się. Nawet ciężko było mi dostrzec, czy jej plecy się unoszą i opadają. W tedy miałabym pewność że oddycha i żyje. Ale nigdzie nie mogłam tego u niej dostrzec. Jej cienki top był rozdarty na plecach, poniekąt ubrudzony krwią, którą Harry wywołał uderzeniami paskiem. Patrzyłam na jej włosy rozwalone na podłodze. Zakrywały jej twarz. Ręce nieruchomo leżały na podłodze. Ona się nie ruszała, jej ciało było całe w fioletowo-czerwonych rysach a Harry nadal dociskał ją do podłogi i nie szczędził uderzeń.

-Harry, zabijesz ją! - wrzasnęłam, kiedy Harry przez przypadek odrzucił nieco jej włosów, odsłaniając jej twarz. Blada, jak nie jej, z czerwonymi policzkami. Miała zamknięte oczy. Bałam się że on na serio zrobił jej poważną krzywdę.

W końcu zdjął z niej nogę. Patrzył przez chwilę na dziewczynę, która zdawała się nie dawać żadnych oznak życia. Bałam się, że ją zabił. Patrzył na nią a ja miałam ochotę paść na kolana i sprawdzić czy ma puls. Justin jednak trzymał mnie zbyt twardo. Nie dałam rady. Czułam jak kolejne partie łez jedynie czekają na chwilę załamania mojej psychiki, żeby mogły swobodnie wypłynąć. Nienawidzę tego stanu, a jak na złość ostatnimi czasy płaczę bardzo często.

Harry patrzył jeszcze chwilę na nią a potem zauważyłam obawę na jego twarzy. Jakby on również zauważył że coś z nią nie w porządku. Na serio wczas się skapnąłeś Styles! Tak jakbyś nie mógł tego zrobić wcześniej!

Chciałam zrobić krok do przodu, ale ból w nodze mnie niemal sparaliżował. Patrzyłam jak Harry odwraca ją za ramię na plecy. Jej twarz... Ręce całe w kreskach po pasku, nogi, odsłonięty brzuch i wielka czerwona plama na twarzy od uderzenia sprzączką od paska. Bałam się nawet na nią patrzeć, żeby się nie rozczarować. Harry Idiota Styles nachylił się odrzucając pasek na bok. Docisnął jej dwa palce do gardła żeby sprawdzić, czy ma puls. Trzymał palce przy jej gardle zaledwie parę sekund, a dla mnie to trwało wieczność...

-żyje. - rzucił szybko. - pewnie jest w śpiączce. Musi się wybudzić! - mówił to tak, jakby chciał zapanować nad prawami natury. Tak, jakby chciał kontrolować moment, w którym ona otworzyła by oczy. Idiota.

*   *   *

-Meg, mała, żyjesz? - Ethan co chwilę pocierał kciukiem o policzek Megan, mając nadzieję, że ona się obudzi. To jednak nie takie łatwe...
-Ethan, nie dotykaj jej. Ona nie prędko się obudzi. - zawiedziony tym, że musi zrezygnować z dalszych prób obudzenia jej, odszedł na drugi koniec pokoju, siadając obok Logana.
-jak twoja noga? - spojrzałam na bandaż. Rana była po drugiej stronie nogi. Mimo to, cholernie bolało...
-boli.
-bardzo?
-przeżyję.

Tak na prawdę nie wiedziałam czy aby na pewno przeżyję. Chciałam przeżyć, ale wiedziałam że moje życie, obecnie zależy od kogoś innego. A nie ode mnie...

-chodźcie spać. Jutro rano nie wstaniemy a znając życie, te dwie samolubne Panie Domu, będą żądały wykwintnego śniadania - powiedziałam, stwierdzając smutną rzeczywistość.
-oby się udławili tym śniadaniem...

********************************************************************************

Hej ;* W jednym [lub kilku, nie pamiętam xD] komentarzu padło pytanie na temat częstotliwości dodawania postów w moim przypadku. Cóż. Będę się starała dodawać je często. Może nawet codziennie, lub też co 2 lub co 3 dni. Jeśli będę przewidywała dłuższą nieobecność, napiszę wam o tym <3 xxx

3 komentarze:

  1. Bardzo mi się podoba!
    Przyznam szczerze, że zrobiło mi się trochę niedobrze gdy Bestia-Justin wbił ten nóż .. i ten teges.
    Rozdział super. Masz talent :*
    Czekam na nn! <3

    OdpowiedzUsuń
  2. Masz genialne pomysly. podabaja mi sie one. wgl genialnie piszesz ;) oby tak dalej ;)

    OdpowiedzUsuń