Patrzyłam jeszcze przez dłuższą chwilę na drzwi przez które mogłybyśmy przejść do drugiej części domu. Z głębi korytarza wydobył się kolejny krzyk Harry'ego, a potem o dziwo, mino oddalonych, zamkniętych i bez okien drzwi, usłyszałam krzyk Justina. Cóż. Można powiedzieć : ZACZĘŁO SIĘ.
-cholera to niesprawiedliwe że nawet teraz nie mamy ani odrobiny kontroli nad tym co się tam dzieje... - westchnęłam zakładając ramiona - nie podoba mi się to.
-wiesz... - Megan podniosła dłoń drapiąc się w czubek głowy - może oni po prostu chcą udowodnić że ani Justin ani Harry w cale nie są tacy silni ?
-co to ma do rzeczy?
-może po prostu nie chcą żebyśmy wiedziały jak mają zamiar zademonstrować swoją siłę ? Sama wiesz że nie powiedzieli nam co chcą im zrobić... W sumie to słyszałam co nieco ale to nie było logiczne...
-więc czemu nie wolno nam patrzeć?
-mówię ci, nie chcą żebyśmy wiedziały w jaki sposób chcą ich no wiesz...
-poniżyć?
-też...
-wychłostać?
-też, ale nie o tym myślę...
-ukarać?
-właśnie!
-...
Podniosłam dłoń podnosząc kciukiem policzek. Zaczęłam się zastanawiać co za tym stoi.
-Meg, chcę wiedzieć co się tam dzieje. I nie obchodzi mnie, jak to zrobię, chcę widzieć co się tam dzieje. - popatrzyłam jej w oczy podpierając się o biodra
-to co robimy? Idziemy zobaczyć te drzwi czy jakimś cudem sprawdzamy co wyczynia Ethan z Loganem?
-to drugie.
Olśniło mnie dosłownie w sekundę. Będąc nie raz zamkniętą w piwnicy gdzie Ethan zamknął Harry'ego, dobrze wiedziałam że jest małe okienko. Nie wiem jak w przypadku piwnicy którą wybrał sobie Logan, ale ostatni raz jak widziałam, było tam dość jasno więc chyba... okienko jakieś tam jest.
-chodź. Wystarczy że wyjdziemy z domu i podejdziemy pod okna.
-Vickie, zauważą nas...
-trudno, chcę widzieć i koniec. A ty ze mną pójdziesz czy ci się to podoba czy nie.
Pociągnęłam brunetkę za dłoń w stronę drzwi. Będąc w domu i stojąc w korytarzu, każdy krzyk prowokował mnie do tego aby iść i sprawdzić. Byłam tak cholernie ciekawa... Nie zmienia to faktu że Logan albo Ethan mogli się wydrzeć. Ale jakoś nie szczególnie mnie to odpychało. Byłam ciekawa.
Megan zapewne ma rację. Zarówno Logan jak i Ethan chcą mieć władzę absolutną którą nie chcą się z nami podzielić. A to że nie chcą pozwolić nam patrzeć, może być spowodowane różnymi rzeczami. I nie wiadomo o którą może chodzić? Większości, czasem trzeba się po prostu domyśleć... co nie zawsze jest takie proste jak mogłoby się wydawać...
Dochodząc już niemal do drzwi, zauważyłam że ciało Megan zesztywniało a zaraz potem moje, kiedy dotarły do nas słowa:
''zdychaj, podła kurwo!''
A chwilę potem usłyszałyśmy wrzaśnięcie. Nie krzyk. To był wrzask. Nie wiem w jaką część ciała Ethan uderzył Harry'ego, ale jest duże prawdopodobieństwo że uderzył go w krocze.
Samo zdanie nie byłoby tak piorunujące, gdyby nie obecność słowa : zdychaj. Szarpnęłam za klamkę i wyszłam chcąc jak najszybciej wiedzieć co się tam dzieje. Zżerała mnie ciekawość ale i zarazem niepewność.
Podeszłyśmy powoli i cicho pod okienko. Pierwsza była piwnica wraz z Ethanem i Harry'm dlatego pozwoliłam aby Megan zajęła większą i lepszą do patrzenia część okna. Ethan stał tyłem i był zbyt zajęty żeby nas zobaczyć.
Stojąc przy oknie zauważyłam że obie sylwetki i ich postawy zmieniły się od czasu kiedy stałyśmy pod drzwiami ostatni raz. Harry wymiękł i to było solidnie widoczne. Ethan zaś stał się ... nawet ciężko to opisać. Jego spięte mięśnie były mocno zarysowane. Postawa ciało sygnalizowała że jest zdesperowany i gotowy zrobić wszystko. Harry zaś leżał. Pod ścianą, skulony, podparty jedynie na łokciu, i... aż mnie dziwi że to widzę, ale ze łzami na twarzy. Ethan, swoim łańcuchem w kilku miejscach roztargał jego ubrania. Styles wyglądał jak nie on. Wyglądał tak, jak sobie to wyobrażałam.
Ethan nie szczędził siły. Przed każdym ciosem coś mówił, a potem siarczyście chłostał go po nogach lub ramionach. Styles nie miał jak się bronić dlatego był zmuszony znosić ból. Był zupełnie bezsilny. Bezradny. Wyglądał jak małe dziecko. Nie było w jego oczach prośby o litość tylko ból. Gdyby mógł, krzyczałby zapewne o pomoc, ale nie miał nawet kogo prosić o pomoc. Był świadomy tego, jak bardzo Ethan go nienawidzi ale też dobrze wiedział, że Ethan odda mu cały ból dwukrotnie. Nie wspominając o karze za skrzywdzenie Megan. Karę za to, Ethan, chyba chce zostawić na moment, kiedy uzna że będzie go to bolało najbardziej. W cale mi go nie szkoda, chociaż mam nadzieję że Ethan, nie mówił poważnie o tym zdychaniu. Nikt nie mówił że chcemy się pozabijać nawzajem...
-z pewnej perspektywy to okrutne i brutalne - Megan szepnęła do mnie kiedy zaczęłyśmy iść w stronę drugiej piwnicy - ale z innej perspektywy, właśnie tak sobie to wyobrażałam i odczuwam pewną satysfakcję.
-zgadzam się, chociaż byłabym szczerze ... no... chyba zawiedziona gdyby Ethan go zabił...
-no coś ty! Śmierć nie wchodzi w grę!
-myślisz że on o tym wie?
-nie jest głupi, więc chyba wie...
-a jeśli nie?
-zapytam go.
Doszłyśmy pod drugie okno. Tym razem mnie dostał się lepszy widok. Cóż. W końcu się dowiedziałam dlaczego ledwo co słyszałyśmy Justina.
Logan zakleił mu szarą taśmą usta uniemożliwiając krzyk. Chłopak krztusił się własnymi łzami ale Logan nie oderwał taśmy z jego twarzy. Patrząc na nich, po raz pierwszy zrozumiałam i zobaczyłam na własne oczy, nienawiść Logana do Justina. Widziałam to w jego ruchach. Justin NIGDY by nie kulił się przed kimś kogo miał za niewolnika. Logan w końcu zademonstrował mu że nie jest zerem. Logan zrównał go z ziemią. A Justin dobrze o tym wiedział. Miałam wrażenie że był świadomy tego, jak bardzo Logan go nienawidzi. Tak samo z Harry'm i Ethanem. Justin był może silny emocjonalnie, i z pozoru silny fizycznie, ale z tego co widziałam, źle znosił ciosy jakie zadawał mu Logan. Znoszenie bólu nie było jego mocną stroną. Może na początku udawało mu się ukryć ból. Ale nie teraz. Kiedy leżał jak dziecko z kolanami podwiniętymi niemal pod sam nos, z czerwonymi policzkami, strugami łez na twarzy. To nie ten sam, silny chłopak który się nade mną znęcał.
Odeszłam na krok od okna splatając palce. Czułam się jakoś tak... inaczej niż sobie to wyobrażałam. Byłam zdziwiona i trochę rozczarowana. Sądziłam że w ciele Stylesa i Biebera jest trochę więcej determinacji, a tymczasem zetknęłam się z poddaniem i brak przeciwstawności.
Ale oczywiście nie był to powód do mojego martwienia się. Z innej strony nawet cieszyło mnie to, że tak łatwo można było sobie z nimi poradzić. W gruncie rzeczy mogliśmy tak zrobić już dawno temu...
-nad czym myślisz?
-czemu nigdy wcześniej nie sprowadziliśmy ich do takiego stanu, tylko dopiero teraz? - Megan uniosła brew. Chyba nie do końca zrozumiała o co mi chodziło.
-o czym mówisz?
-zobacz w jak banalny sposób oni pozwolili sobą manipulować... Wystarczyło parę minut żeby zmiękli do zera... Czemu nie mogliśmy nimi zawładnąć już wcześniej?
Zmarszczyła brwi patrząc w dół. Rozumiała o co mi chodzi i chyba czuła rozczarowanie.
-Vickie... nie rozumiem jednej rzeczy...
-jakiej?
-owszem, mamy władzę i kontrolę nad nimi a także nad ich domem. Możemy robić co chcemy, ale gdzie tu logika? Nie możemy do końca życia tu siedzieć i patrzeć jak Harry z Justinem spędzają kolejne dni życia w męczarniach tylko dlatego że to było nasze marzenie... Megan, musimy jakoś wrócić do domu... Nie możemy tu zostać. Nigdy nie wiadomo kto czai się w okolicy... Rozumiesz o co mi chodzi?
-Rozumiem. Ale co chcesz zrobić żeby to zmienić? Nie możemy zostawić teraz Ethana z Loganem samych i pozwolić im robić co chcą bo z całą pewnością ich zabiją a ja niczyjej śmierci nie chcę.
-nie wiem co należy a co wypada mi zrobić. Logan i Ethan czują w sobie władzę kiedy nie mają ograniczeń i dobrze wiem że w ich przypadku, nie doprowadzi to do niczego dobrego. Do niczego.
-wiem o tym...
Spojrzałam na swoje dłonie uświadamiając sobie że mogę z nimi zrobić tylko dwie rzeczy na chwilę obecną. Albo nimi zadam ból, albo uleczę ból. Nie wiem jeszcze do czego zmusi mnie sytuacja. Chcący się dowiedzieć jestem zmuszona poczekać. Nie wiem ile.
-Vickie, wartało by wrócić. Ethan kazał nam poczekać. Może być zły jak zobaczy że gdzieś poszłyśmy...
-taa...
Poczłapałam nierównomiernym krokiem za Megan. W mojej głowie myśli robiły z moją psychiką wszystko co tylko im się chciało. Wojna... Totalny rozpierdol. Chaos. Nie czuję się dobrze z takim nawałem myśli. Powinnam być w gruncie rzeczy szczęśliwa że nadszedł ''TEN DZIEŃ'' ale jakoś nie czuję tego ''klimatu''. Coś tu nie gra...
Weszłam do domu zamykając za sobą drzwi. Zamiast spokojnie zrobić kilka kroków, musiałam znowu przystanąć. Nie tylko ja. Na podłodze, tuż pod fotelami leżała koszula. Nie była jaka koszula. Biała. Wydawała się należeć do jakiejś kobiety. Ot zwykła koszula nocna. Ale... co ona robi na środku pokoju, kiedy przedtem jej tu nie było?
-zaraz... - Megan podniosła materiał z podłogi. Podnosząc go, zobaczyłyśmy spód materiału. Nieskazitelna biel, z drugiej strony kryła charakterystyczne plamy i jedno roztarganie. Ten zapach był paskudny... taki ... słodki?
-czyje to może być?
-nie wiem, ale cuchnie paskudnie.
-kobieca?
-raczej. Facet by w takiej nie chodził.
Za naszymi plecami coś zaszeleściło. Odwróciłam się. Nie widziałam nikogo i niczego. Ponownie spojrzałam na koszulę żeby się jej przyjrzeć, kiedy tym razem, z blatu spadł nóż a potem łyżeczka zataczając z brzękiem kółka na podłodze. Patrzyłam jak w omam na sztućce walające się na podłodze. Ich ''zachowanie'' nie było naturalne. Patrzyłam w nie jak w obrazek do puki brzęk nie ustał. Kiedy ostatni raz postanowiłam spojrzeć na koszulę którą trzymała Megan, w głębi korytarza rozległ się krzyk Harry'ego po czym zaskrzypiały otwierające się drzwi do drugiej części domu. To co się działo w tamtej chwili nie było tak po prostu normalnym zachowaniem...
-Megan, odłóż to. - dziewczyna powoli położyła materiał na podłodze. Odsunęłam się o krok w tył kiedy usłyszałam dziwny dźwięk, po czym drzwi od przejścia do drugiej części domu zaczęły się cudem powoli, zgrzypiąco otwierać. Zamarłam nie wiedząc co się dzieje ?! Za nami rozległ się kolejny krzyk. Poczułam w głębi siebie strach.
Czułam serce w piersi a z każdym kolejnym krzykiem który wydawał z siebie Harry, drzwi poszerzały się coraz mocniej. Zaczynałam panikować i bać się, czy w tym domu jest ktoś jeszcze ? Ktoś nie powołany i czy jest to stworzenie cielesne ... ?
Mój mózg przestał logicznie myśleć, serce zatrzymało się, źrenice powiększyły, oczy wyłupiały, ręce zaczęły drżeć a nogi zerwały się do ucieczki, kiedy nagle w drzwiach zobaczyłyśmy kobietę w bieli...
To był moment w którym biegłam, krzycząc, dysząc, uciekając i niemal płacząc jednocześnie. Nawet nie wiedziałam gdzie? Wrzasnęłam wniebogłosy, kiedy usłyszałam ponowny zgrzyt drzwi. Byłyśmy już niemal przy piwnicy Logana. Kiedy Ethan wybiegł z tamtej piwnicy jak porażony, słysząc nasz krzyk. Logan wypadł po chwili również z drzwi, nie mogąc zrozumieć czemu krzyczałyśmy...
-duch, kobieta, potwór, nie wiem kto to był... - Megan wypuściła z siebie emocje dając upust we łzach. Bała się. mnie serce chciało wyjść gardłem. Wtuliłam się w Logana który gładził mnie po włosach.
-gdzie to było?
-w drzwiach, tam w przejściu...
-do drugiej części domu?
-tak...
Chłopcy postanowili sprawdzić co się stało. Logan zostawił uchylone drzwi poszedł za Ethanem, który mijając drzwi do jego piwnicy, trzasnął nimi zamykając je. Spojrzałam lekko w bok. Justin klęczał z rękami uniesionymi wysoko nad głowę. Jego twarz była mokra i czerwona a oddech nierównomierny. Na gołych ramionach widoczne były czerwone kreski które niedługo potem zamianią barwę na inny kolor. W takiej odsłonie, nawet mi się podobał.
Czułam zimno na kostkach. To nie był dobry znak. Czułam się jak w jakimś nawiedzonym domu. Z resztą to był nawiedzony dom... tak sądzę. Nawiedzony i nienormalny. Nie lubię takich domów... Boję się ich. Boję się nawet teraz. Nie wiem czy obok mnie kogoś nie ma... Wiem że to nienormalne wierzyć w duchy, ale ja w nie wierzę. Boże Święty, ja się boję... nie przetrwam nocy... Śpię dzisiaj z Loganem. Innej opcji nie ma.
***********************************************************************
Hej !!! Mam do was prośbę, jeśli ktoś z was głosował w mojej ankiecie, to proszę... niech zrobi to jeszcze raz... coś się zepsuło i straciłam wszystkie głosy... Bardzo was proszę <3 Mam nadzieję że post się podobał ;** xx
Boski <3<3<3 proszę daj jutro bo nie wytrzymam. <3<3<3 proszę pisz tak dalej i czekam na nexta ;*** kocham *-*
OdpowiedzUsuńNiesamowity rozdzial. To duch czy nie duch? Czy kto to? Czekam ;)
OdpowiedzUsuń