Zamknęłam oczy. Chciałam się delektować chwilą w której mogę po raz ostatni bezkarnie stać przy oknie, przytulać przyjaciółkę i czuć zapach powietrza jakie roznosiło się wraz z nadchodzącym wieczorem. Przerażał mnie fakt, jak cholernie byłam bezbronna wobec sytuacji. Jeśli ucieknę, to mnie na pewno ktoś znajdzie i prawdopodobnie umrę w katuszach. Jeśli jednak zostanę, mogę ale nie muszę umierać. Jeśli jednak mój koniec pisany jest na dzień dzisiejszy, to... cóż. Może uda mi się umrzeć śmiercią szybką?
Boże, o czym ja myślę... Puściłam jej drżące i ciepłe ciało. Patrzyła na mnie takimi oczami, jakimi patrzyła na mnie od zawsze. Takimi dużymi i pełnymi czegoś co ja zawsze odbierałam jako spokojne zrozumienie tego co właśnie zrobiłam. Tak jakby mówiła w głowie : ,,jesteś głupia, ale i tak cię kocham''. Tak patrzyła na mnie i teraz. Wiedziałam że się boi, ale że od zawsze była optymistą nie mogła pozwolić bym zobaczyła strach na jej twarzy. To po prostu moja przyjaciółka.
-słuchajcie, są dwie opcje na przetrwanie sytuacji. - Ethan nachylił się do nas, co zrobiliśmy również i my tworząc koło. - albo weźmiemy i ich gdzieś przytrzymamy do jutrzejszego wieczora albo się wymkniemy i uciekniemy. Co robimy?
Spojrzałam najpierw na Megan. Wydawało mi się że sądziła o ucieczce to samo co ja.
-proponuję ich przytrzymać w jakimś miejscu. To najlepszy sposób na rozwiązanie sytuacji.
-w takim razie od czego zaczynamy, co nam będzie potrzebne, kiedy zaczynamy i gdzie ich wsadzimy?
-pamiętaj że nie mogą wiedzieć o tym że ich przetrzymujemy! - Logan nas wyprzedził
-czemu?
-jeśli jutro powiedzą, że ich siłą przytrzymaliśmy to możemy za to oberwać.
-w sumie racja...
-no to może zróbmy tak jak kiedyś z tymi butelkami?
-chcesz ich?
-chcę żeby zemdleli.
-dobra, to od czego zaczynamy?
-no, na pewno nie możemy działać w grupie.
-dobra potrzebny nam plan.
Ethan wyjął spod łóżka notes i ołówek. Wyrwał jedną kartkę i położył na podłodze. Zaczęliśmy się zastanawiać co nam będzie potrzebne, kto co będzie robił i gdzie ich zamkniemy? Tak więc po naradzie doszliśmy do wniosku iż:
1. Zamkniemy ich w piwnicy i będziemy się starali się przytrzymać ich w omdleniu aż do 19. Potem, zanim się obudzą wystawimy ich na korytarz tak aby myśleli że zemdleli poprzez upadek.
2. Ja zejdę do piwnicy tak by nikt mnie nie zobaczył i po cichu nieco odkręcę zawór z parą przez co w piwnicy znacznie się ochłodzi.
3. Megan będzie udawać że nie wie zupełnie o niczym, zejdzie na dół i będzie się tam kręcić a na samym końcu powie że idzie posprzątać na górze w sypialni. Tam wyjmie spod łóżka kajdanki które Styles od zawsze tam trzyma i potajemnie przyniesie je na górę.
4. Kiedy Megan wróci a ja odkręcę zawór Ethan wraz z Loganem zejdą na dół i pójdą w stronę drugiej części domu, gubiąc chłopaków w jednym z korytarzy by potem z zaskoczenia palnąć ich szkłem bądź czymś twardym.
5. Na samym końcu chłopcy zabiorą ich do piwnicy a tam już naszą rolą będzie dokładne zakłucie im kostek i nadgarstków. Pilnować będziemy co 4 godziny. Na zmianę bądź wszyscy razem.
-sądzę że to wypali. - Ethan mlasnął zadowolony wargami.
-ta, no to wypadałoby zacząć działać, nie?
-chyba tak.
-Vickie, ty pierwsza.
-...uh... okay.
-tylko pamiętaj żeby nikt cię nie zauważył.
-postaram się...
Otworzyłam drzwi niemal bezszelestnie. W holu nie było nikogo. Świecił się telewizor i słyszałam głosy chłopaków. Oznaczało to że są na dole.
Mając sporą nadzieję jak i ''koci'' refleks ześlizgnęłam się bezszelestnie po schodach wymykając się w stronę piwnicy. Powoli stąpałam na palcach żeby moje ostatnie kroki przypadkiem mnie nie wydały.
Kiedy odeszłam wystarczająco daleko otworzyłam metalową klapę w ścianie odsłaniając dziesiątki guziczków i jeden dość spory czerwony zawór. Uśmiechnęłam się sama do siebie. Chwyciłam za niego i mocno przekręciłam. Nieco przyrdzewiał więc wymagało to użycia siły z mojej strony. Lekko odkręciłam pokrętło i domknęłam klapę. Podeszłam do drzwi od piwnicy by przez kratki zobaczyć czy z rury wydobywa się gaz. Owszem, udało się. Kolejnym zadaniem był powrót na górę.
MEGAN'S POV
Stresowałam się, nie powiem. Ode mnie zależała 1/4 część zadania. Kiedy drzwi od naszego pokoju powoli się otwarły, zobaczyłam uśmiechniętą Victorię. Chyba się jej udało...
-no mała, teraz twoja kolej. - Ethan przyjaźnie poklepał mnie po ramieniu.
-uh, a jak mi nie wyjdzie?
-to przyspieszymy akcję i też się uda. Spokojnie, będzie dobrze. Idź.
Wyszłam tym razem normalnie. Nie jak Vickie. Normalnie. Tak by to słyszeli. Zeszłam po schodach i doszłam do lodówki. Jedynie Styles zwrócił na mnie uwagę odwracając głowę na chwilę w moją stronę. Wyjęłam ser, wędlinę, 2 kromki chleba i starałam się robić atmosferę jakbym nie wiedziała zupełnie o niczym. Potem dołożyłam kolejne dwie kromki i robiąc w sumie 4 ułożyłam na talerzu, i zaczęłam wchodzić po schodach. Zrobiłam wrażenie że przygotowałam nam kolację. Nie było tego w planie ale ok.
Zaniosłam talerz na górę i odczekałam jakieś 5 minut. Zjedliśmy, bo szkoda byłoby zmarnować, zabrałam talerz i mając w głowie plan - zeszłam na dół. Odłożyłam talerz do zmywarki i jak gdyby nigdy nic, cicho, nic nie mówiąc, ruszyłam w stronę sypialni, starając się na wszystkie możliwe sposoby, robić wrażenie że idę do łazienki.
Cicho obeszłam drzwi od toalety i podreptałam na górę. Tak szybko i cicho zarazem dobiegłam do sypialni i zaczęłam szukać kajdanek. Przyklękłam zaglądając pod łóżko. Kurwa. Nie ma. Styles musiał je gdzieś przełożyć! Cholera... gdzie mam szukać tych zasranych kajdanek?!
-szukasz może tego? - nagle moje serce przystanęło. Odwróciłam się i zobaczyłam w drzwiach Harry'ego wymachującego w dłoni kajdankami których szukałam. Poczułam że grunt mi się usuwa spod nóg.
-j-ja, nie...
-czego tu szukasz? - domknął drzwi. Poczułam się zagrożona.
-ja... już miałam wyjść. - wstałam szybko podbiegając do drzwi i usiłując jak najszybciej wyminąć Stylesa.
-dokąd to?! - chwycił za moje włosy i szarpnął do tyłu.
-puść, ja już wychodzę! - pisnęłam przerażona nagłym ruchem
-nigdzie nie wychodzisz. Już nigdy stąd nie wyjdziesz.
Szarpnął za moje włosy rzucając mnie na łóżko. Poczułam że strach ściska mnie w dołku. Chciałam go złapać a sama stałam się jego ofiarą. Leżałam na brzuchu. Harry usiadł na moich pośladkach jedną ręką ściskając moje nadgarstki za plecami a drugą dociskał moją głowę w materac. Zaczęłam krzyczeć.
-zamknij się dziwko! - Odwrócił mnie policzkując.
-co ty chcesz mi zrobić!? - pisnęłam przerażona, kiedy zobaczyłam jak odsłania swoje ciało zdejmując podkoszulek a potem rozpinając pasek od spodni.
-zrobić sobie przyjemność. Potem poderżnę ci gardło. - syknął ponownie odwracając mnie na brzuch i noże m rozrywając moje spodenki a potem bieliznę.
-Harry nie rób tego! - w moich żyłach krew płynęła osiem razy szybciej. Z każdym jego drgnięciem czułam że jestem już martwa. Moje ciało się buntowało. Chciałam uciec. Krzyczałam, błagałam żeby nie robił mi krzywdy ale nie słuchał.
-szukałaś kajdanek, teraz ich na tobie użyję - wyciągnął moje ręce wysoko i przypiął kajdankami do ramy łóżka. Poczułam że za chwilę stracę coś czego nigdy w życiu nie odzyskam. Stracę to z kimś kogo nie kocham, z kimś kto mnie w tym momencie krzywdzi i dobrze o tym wie. Czuję wewnętrzny ból...
Odwrócił mnie po raz ostatni wyciągając moje nogi wysoko do góry a potem rozchylając je na boki. Nie chciałam na to patrzeć. Nie na to jak ten chuj zabiera mi coś czego nie miałam zamiaru mu ofiarować.
-Harry, proszę, nie rób mi tego... - wyjęłczałam zalewając policzki kolejnymi strugami ciepłych łez.
Jego dłonie krążyły po całym moim ciele. Bezczelnie dotykały biustu, ściskały, gładziły moją skórę w momencie kiedy czułam do niego odrazę. Był paskudny jak dla mnie. Jego górująca nade mną figura była jedynie cząstką niego. Czułam jak ściska swoimi palcami moje pośladki. Pisnęłam.
Poczułam jego usta na swojej szyi. Tak cholernie nie chciałam żeby to robił! Nie mnie! Boże...
-Harry... nie rób mi tego...
-niby czemu miałbym tego nie robić? - nachylił się nade mną odrywając swoje wargi od mojej skóry po czym szorstko przejechał kciukiem po mojej kobiecości. - jesteś słaba, naga, przykuta do łóżka a przede wszystkim MOJA. Powinnaś mnie zadowalać.
-nie chcę z tobą seksu! Nie rozumiesz!? Nie kocham cię i nie chcę tego!
-a jeśli pokażę ci to? - wyjął spod łóżka nóż i przyłożył mi do gardła. Serce we mnie stanęło.
-dalej będziesz się opierać czy się zamkniesz i zrobisz mi dobrze? - jego arogancka twarz nachyliła się ku mojej szepcząc mi do ucha...
-jesteś pierdoloną cipą Styles! - splunęłam na jego policzek. Spojrzał na mnie oczami w odcieniu szmaragdu po czym zmarszczył brwi.
-dobra suko, sama tego chciałaś !!!
rozdzial genialny czekam na nn :D
OdpowiedzUsuńRozdzial wspanialy. Ciagle sie zastanawiam co Harry zrobi Megan. czekam na nexta ;)
OdpowiedzUsuńWow genialny czk nn
OdpowiedzUsuń